poniedziałek, 18 maja 2020

A może film?

Lektury szkolne to szczególny rodzaj filmu, w którym scenariusz nie powinien odbiegać od treści książki. Filmy te opierają się o najlepsze pozycje, które trafiły do kanonu lektur szkolnych. 
Nasze propozycje warte obejrzenia to:

1. Tajemniczy ogród - Agnieszka Holland
Tajemniczy ogród (1993) - FilmwebPo śmierci rodziców jedenastoletnia Mary Lennox wprowadza się do domu wuja. Na terenie ogromnej posiadłości dziewczynka poznaje nowych przyjaciół oraz odkrywa zaniedbany ogród, któremu chce przywrócić dawny wygląd.










2. W pustyni i w puszczy - Gavin Hood
Ekranizacja powieści przygodowej Henryka Sienkiewicza, zrealizowana z rozmachem, w barwnych, afrykańskich plenerach. Widowiskowy obraz będący wierną adaptacją oryginału. Anglik Rawlison i Polak Tarkowski pracują przy budowie Kanału Sueskiego. Obaj są wdowcami wychowującymi dzieci. Na miejscu jest ośmioletnia Nel i czternastoletni Staś. W Sudanie trwa powstanie narodowe przeciwko Anglikom. Dzieci inżynierów zostają porwane i uprowadzone do Chartum. Rozpoczynają się poszukiwania, jednak początek burzy piaskowej uniemożliwia ich kontynuację...






3. Romeo i Julia - Baz Lurhman
Romeo i JuliaDramat "Romeo i Julia" Williama Szekspira przeniesiony na ekran przez Baza Luhrmanna jest bez wątpienia najbardziej niekonwencjonalną adaptacją tego klasycznego dzieła. W role tytułowych kochanków wcielili się młodzi aktorzy - Leonardo DiCaprio i Claire Danes. Akcja rozgrywa się w fikcyjnym mieście Verona Beach, gdzie ścierają się wpływy najróżniejszych kultur od klasycznej, elżbietańskiej, po postmodernizm i futuryzm. Niezwykła scenografia (nominacja do Oscara), fascynująca ścieżka dźwiękowa i wspaniałe kreacje aktorskie sprawiły, że powstał obraz intrygujący i błyskotliwy, pozostający w pamięci - kultowy film młodego pokolenia.








4. Pan Tadeusz - Andrzej Wajda
Pan TadeuszEkranizacja wielkiej narodowej epopei, poematu Adama Mickiewicza, „Pan Tadeusz”, w reżyserii Andrzeja Wajdy, z doskonałą muzyką Wojciecha Kilara i zdjęciami Pawła Edelmana.
Wajda w nowoczesny sposób wykorzystał akcję, wątek sensacyjny, romans, akcenty humorystyczne i piękno krajobrazów, tak ważne w poemacie, równocześnie zachowując oryginalne wierszowane strofy. Dzięki temu powstał film rozrywkowy, pełen uroku, dowcipny, który pokochała polska publiczność. W rolach głównych wystąpiła plejada aktorów: Michał Żebrowski, Alicja Bachleda-Curuś, Bogusław Linda, Grażyna Szapołowska, Daniel Olbrychski, Andrzej Seweryn, Marek Konrat.




5. Szatan z siódmej klasy - Maria Kaniewska
Szatan z siódmej klasy – polski film fabularny z 1960 r. na podstawie powieści dla młodzieży Kornela Makuszyńskiego. Głównym bohaterem jest Adam Cisowski, logicznie myślący chłopiec z żyłką detektywistyczną.








6. Krzyżacy - Aleksander Ford
Krzyżacy - oglądaj film online - hity filmowe w Ipla.tvPolski film historyczny z 1960 roku w reżyserii Aleksandra Forda, oparty na powieści Henryka Sienkiewicza pod tym samym tytułem. Osią fabularną filmu jest konflikt polsko-krzyżacki widziany oczyma Zbyszka z Bogdańca – zakochanego w córce Juranda ze Spychowa, Danusi – oraz jego stryja Maćka z Bogdańca.







7. Lalka - Wojciech Has
Lalka - Film w Interia.plPolski film fabularny z roku 1968 w reżyserii Wojciecha Hasa na podstawie jego własnego scenariusza, adaptacja powieści Bolesława Prusa pod tym samym tytułem.








8. Makbet - Justin Kurzel
encrypted-tbn2.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcS...Producenci oscarowego Jak zostać królem przedstawiają wizjonerską adaptację sztuki Szekspira z Marion Cotillard i Michaelem Fassbenderem w rolach głównych.
Szekspirowska opowieść o ambicjach, żądzy władzy, pasji, szaleństwie i przekraczaniu granic. Krwawy dramat rozgrywający się XI-wiecznej Szkocji, w którym jedno morderstwo pociąga za sobą kolejne, napędzając koło zbrodni. Tragedia jest nieunikniona - zemsta, zdrada, strach i obłęd zamykają bohaterów w pułapce ich własnych emocji.






9. Mały Książę - Mark Osborne
Mały Książę (2015) - FilmwebMały Książę – francuski film animowany w reżyserii Marka Osborne’a z 2015 roku. Jest to adaptacja książki francuskiego pisarza Antoine’a de Saint-Exupéry’ego o tym samym tytule z 1943 roku.











10. Wakacje Mikołajka - Laurent Tirard
Wakacje Mikołajka to pełna uroku i humoru ekranizacja opowiadań autorstwa René Goscinnego i Jean-Jacquesa Sempégo, które od pięćdziesięciu lat stanowią ulubioną lekturę i rozrywkę dla kolejnych pokoleń. 

piątek, 15 maja 2020

Opowieści o pilocie Pirxie

     Czy literatura bez emocji byłaby nadal literaturą? Pisarz tworząc swoje dzieło, stara się znaleźć sposób na odciśnięcie się w pamięci odbiorców, tworzy wizję świata przedstawionego, modeluje bohaterów, dopasowuje język. Wszystko to czyni po to, by zaskoczyć czytelnika, wywołać emocje. Szczególne pole do popisu mają twórcy literatury fantastycznonaukowej, którzy ukazując wizje przyszłości, kreują niesamowity świat przyszłości. Pomaga im w tym język obfitujący w liczne neologizmy, porównania, metafory, przetworzone związki frazeologiczne, słownictwo wyrażające emocje.



Tekst zawiera fragmenty „Opowieści o pilocie Pirxie” Stanisława Lema.


Opowieści o pilocie Pirxie” Stanisław Lem - krakowczyta.pl
W czasie czytania tekstów zwróć uwagę na język utworów. Jakie wywołuje on emocje?

Rozdział 1
Nowoczesny świat wokół Pirxa

Od przystanku był jeszcze kawał drogi, zwłaszcza dla kogoś, kto – jak Pirx – niósł walizkę. Nad bielejącymi widmowo polami stał mglisty przedświt, asfaltem szły ze świstem opon ciężarówki poprzedzane osrebrzonymi kłębami pary, ich tylne światła zapalały się czerwono przed zakrętami. Przekładając walizkę z ręki do ręki, spojrzał w górę. Mgła musiała być niska, bo zobaczył gwiazdy. Mimo woli poszukał kursowej dla Marsa. W tym momencie szary mrok zadrżał. Nieprawdopodobnie zielony ogień prześwietlił na wylot mgłę. Odruchowo otworzył usta, już nadciągał grzmot, a za nim gorący podmuch. Grunt zadygotał. W jednej chwili nad równiną wzeszło zielone słońce. Śniegi rozgorzały jadowitym blaskiem aż po widnokrąg, cienie przydrożnych słupów zaczęły biec przed siebie, wszystko, co nie było jaskrawą zielenią, stało się czarne, jak zwęglone. Pirx, rozcierając pozieleniałe dłonie, patrzył, jak jeden z oświetlonych upiornie strzelistych minaretów, które, jakby za dziwnym kaprysem budowniczego, wznosiły się pośrodku okolonej wzgórzami kotliny, odrywa się od ziemi, jak stojąc na kolumnie ognia poczyna majestatycznie iść w górę, a kiedy grzmot stał się materialną siłą wypełniającą przestrzeń, zobaczył przez szpary między palcami dalekie wieże, budynki, cysterny obwiedzione brylantową aureolą. Szyby kapitanatu rozbłysły, jakby szalał za nimi pożar, wszystkie kontury poczęły falować i giąć się w rozżarzonym powietrzu, a sprawca tego widowiska, rycząc triumfalnie, znikał już na wysokości, pozostawiwszy w dole ogromny, czarny krąg dymiącej ziemi. Po chwili z ugwieżdżonego nieba zaczął padać ciepły, grubokroplisty deszcz kondensacji. Pirx podniósł swoje brzemię i poszedł dalej. Wzlot rakiety przełamał jak gdyby noc – z każdą chwilą robiło się jaśniej i widać było, jak osiada w rowach topniejący śnieg, a cała równina wynurza się spod obłoków pary.

Rozdział 2
Czy w Atomicach naprawdę było wesoło?

Tekst przedstawia fragment opowiadania Sławomira Mrożka „Wesele w Atomicach”.
Hej, wysoko ci u nas technika stanęła, wysoko... Pan młody miał pod lasem niezły kawał laboratorium i coś ze dwa reaktory wedle cesarskiego gościńca, zaś w samym obejściu nieduży, ale schludny zakład chemicznej syntezy. Pannie młodej ojciec dawał w posagu całą siłownię, w dobrym punkcie, w samym środku wsi, przy kościele. A do tego miała w malowanym kufrze chyba ze sześć patentów z dziedziny biochemii. Nic dziwnego, że młodzi byli dobrani i rodzice obojga wnet się na małżeństwo zgodzili. I ogłoszono w Atomicach wesele. Akurat żem walcował blachę na zimno, jak brat panny młodej przyszedł na wesele mnie zapraszać. Był ci to postawny uczony, kolega mój jeszcze z katedry. Boga pochwalił, bose nogi na słomiance wytarł i na zydlu przysiadł. Trochę trudno nam było rozmawiać, bo tego roku odrzutowce szczególnie jakoś licznie się zleciały i pola startowe za stodołą sobie uwiły, coraz też któryś w powietrze wzlatywał i głośnym świegotem swoim słowa nasze tłumił.
— Ano, wydajemy ją za mąż – westchnął gość. – Ino żeby awantury jakiej na weselu nie było – dodał strapiony.
— Bo co by miała być – odpowiedziałem. – Przecie to jest wesele pokoju, no nie?
Posiedzieliśmy jeszcze z kwadrans, popatrzyli, jak dzieci wracają drogą z uniwersytetu, jak stary Józwa zwozi do stodoły paliwo, a potem pożegnał się i poszedł. Nadszedł dzień wesela. Trochę nieporęcznie wypadło, bo akurat w tym czasie zaczęli u nas przekształcać przyrodę. To, co było zalesione, ucywilizowano, ale za to zmeliorowano, zaś pustynię zalesiono. Rzekę zawrócono, żeby płynęła w drugą stronę. W związku z tym droga do kościoła wypadła nieco dalej, zaś u mnie na podwórku powstała wielka tama o poważnym znaczeniu gospodarczym, tak że drzwi się całkiem nie odmykały i z trudnością można było wyjść z domu. Kiedym na miejsce przyszedł, akurat zaczynały się oczepiny. Druhny śpiewały:
Jak cię będą czepić,
spojrzyj do powały,
żeby twoje dzieci czarne oczka miały.
Potem zrobiły jej elektrolizę i wyprowadziły do komory ciśnień. Tymczasem gości przybywało. Wszyscy byli w ludowych termostatach nałożonych na granatowe garnitury kort-tenis. Niektórym już się kurzyło ze skafandrów. Na podwórku podchmieleni piloci trzaskali z rur wydechowych. Psy szczekały. Ale dopiero po kościele zaczęła się prawdziwa zabawa. Stałem na przyzbie, żeby przedwieczornym powietrzem odetchnąć. Z izby dochodziły różne dźwięki muzyki dodekafonicznej, to znów syntetycznej. Coraz to buchały przyśpiewki a przytupywania. Kłębiły się, wrzały jurne siły wytwórcze. Na niebie pojawiła się gwiazda. Dzieci rzucały w nią kamieniami […]. Wesele trwało w pełni, gdy jakoś przed jedenastą wyskoczył na środek młody Smyga zza rzeki, tancerz zawołany, pieśniarz i filut. Okręcił się parę razy, stanął przed orkiestrą i zaśpiewał […].
Bardzo się to wszystkim spodobało. Powstał śmiech i głośne brawa. Ale już młody Pieg odbił się, wyciął hołubca, czapkę na bok skręcił i zaśpiewał w odpowiedzi […].
Poniektórzy zaczęli krzyczeć na Smygę, żeby Piegowi się odciął. Ale ten nic nie rzekł, jeno cichaczem Piega zaszedł i niespodziewanie wypalił go głowicą atomową, co ją miał schowaną za pazuchą. Pieg zatoczył się i zaczął promieniować, ale zdążył jeszcze guzik u surduta nacisnąć i z wyrzutni, co ją miał ukrytą w prawej nogawce, rakietę średniego zasięgu prosto w czoło tamtemu puścił. Byłby niewątpliwie Smygę wykończył, gdyby nie to, że mu ostatni człon rakiety nie odpalił i przez to nastąpiła dewiacja z kursu. Cofnął się Smyga, zakołysał i oparł o barierę cieplną, ale ta pękła i Smyga poleciał w głąb temperatury, przy stale wzrastającym jej współczynniku.
— Ludzie, co robita?! – zawołał ojciec panny młodej, wskazując na staroświecki, ścienny licznik Geigera.
Ale już gwałt się podniósł i rwetes, i na środku izby zaczęły szybko wyrastać ogromne niebieskie paprocie – zwyczajna rzecz przy wzmożonej radioaktywności w zamkniętym pomieszczeniu. Już i inne rakiety latać zaczęły, jeden tylko Bańbuła zachował przyzwoitość i konwencjonalnie rżnął nożem. Wtem gwizd ostry się rozległ. To gospodarz, widząc, że inaczej gości nie uspokoi, skoczył do domowego rezerwuaru, odkręcił kurek i gazy bojowe na izbę puszczając, rozpoczął zakażanie. Rzucili się wszyscy do kombinezonów, ale mój okazał się nieszczelny, ponadto śpiący już trochę byłem, więc postanowiłem zaniechać zabawy i pomału do domu się zbierać.

Rozdział 3
Nowe światy

Tekst zawiera fragment powieści Philipa K. Dicka „Trzy stygmaty Palmera Eldritcha”.
Strumień jakiegoś nieznanego mu promieniowania trafił go w plecy; Leo runął jak długi, próbując złagodzić upadek wyciągniętymi rękami. Kiedy odzyskał przytomność, stwierdził, że jest – zupełny absurd! – przywiązany do krzesła stojącego w pustym pokoju. Szumiało mu w głowie. Powiódłszy wokół tępym wzrokiem, zobaczył tylko mały stolik, na którym znajdowało się jakieś elektroniczne urządzenie.
— Wypuście mnie stąd – powiedział Leo.
— Dzień dobry, panie Bulero – odpowiedziało natychmiast urządzenie – Jestem Palmer Eldritch. Chciał mnie pan widzieć , jak sądzę […].
— Zadajecie sobie zbyt wiele trudu – powiedział Leo – Więcej niż na to zasługuję.
— Przez cztery lata na Proximie sporo się nauczyłem. Sześć lat podróży, cztery pobytu. Proxi zamierzają zaatakować Ziemię.
— Żarty sobie stoisz – rzekł Leo.
— Rozumiem twoją reakcję – powiedział Eldritch – ONZ też tak zareagował. Jednak to prawda. Nie w konwencjonalnym znaczeniu tego słowa, ale w głębszy, bardziej wyrafinowany sposób, którego nie mogę pojąć, chociaż przebywałem wśród nich tak długo […].
— Porozmawiajmy o tych porostach, które przywiozłeś ze sobą.
— Zdobyłem je nielegalnie: Proxi nic o tym nie wiedzieli. Oni też je stosują […]. Czy to dlatego chciałeś się ze mną widzieć?
— Jasne. Wchodzisz mi w drogę. Wiem, że już utworzyłeś konkurencyjna korporację. Co za bzdura o Proxach atakujących Układ Słoneczny. Nie możesz znaleźć jakiejś innej dziedziny handlu oprócz zestawów?
Pokój zawirował mu przed oczami. Zalało go oślepiające białe światło. I Leo zamknął powieki. I tak nie wierzę w tych Proxów […]. Otworzył oczy i stwierdził, że siedzi na trawiastej skarpie. Obok jakaś dziewczynka bawiła się jo-jo.
— Jak masz na imię? – zapytał.
— Monika – odparła dziewczynka […]. Chwycił za kosmyk puszystych blond włosów i pociągnął.
— Auu! – wykrzyknęła dziewczynka – Jesteś złym człowiekiem.
— Przepraszam – wymruczał. Te świetliste włosy były prawdziwe. Może nie znajdował się w układzie Proximy. W każdym razie, obojętnie gdzie był, Palmer Eldritch próbował mu coś powiedzieć […].
Teraz już widział, gdzie się znajduje. Felix Blau go nie odnajdzie. Nikt go nie odnajdzie, nawet gdyby szukali całą wieczność.
Eldritch wstrzyknął mu narkotyk przenoszący na pewno Chew-Z. To był nieistniejący świat, analogiczny do nierealnej „Ziemi”, na którą przenosili się koloniści, żujący jego własny produkt, Can-D.
A szczur – w przeciwieństwie do wszystkiego – był prawdziwy. Nie tak jak oni: on i dziewczynka też nie byli realni. Przynajmniej nie tu. Ich puste, nieruchome ciała leżały gdzieś jak stare worki, pozbawione na razie duchowej zawartości. Ich ciała zostały niewątpliwie gdzieś w księżycowej posiadłości Palmera Eldritcha.

źródło: epodreczniki.pl

czwartek, 14 maja 2020

Zabawy słowne

Dziś mamy dla was zabawy słowne, które nie tylko dostarczą rozrywki, ale będą miały również aspekt edukacyjny. Żadna z  tych gier nie wymaga dodatkowych akcesoriów czy sprzętu – wystarczą tylko dobre chęci i kreatywność!

Ciężko pracuję, żeby mój kot miał godne życie | colorland.pl1. KOT MINISTRA
Wspaniała gra, która rozwija zasób słownictwa dziecka i jego znajomość alfabetu. Zabawa jest rozgrywana w turach i może mieć dowolną liczbę graczy. Każdą rundę rozpoczyna zdanie „kot ministra jest…”, a zawodnicy muszą w określonej kolejności wybrać odpowiedni przymiotnik. Tura odpowiada jednej literze alfabetu – po rozpoczęciu gry pierwsza osoba może powiedzieć, że „kot ministra jest aktywny”, druga zaś, że „kot ministra jest ambitny”. W turze drugiej kot ministra będzie na przykład „biedny”, „bystry” czy „błękitny”. Gra kończy się po przejściu całego alfabetu i nie ma tu zwycięzców i przegranych – są za to nowe słowa, które poznał mały podróżnik.
2. NIEKOŃCZĄCA SIĘ HISTORIA
Turowa gra pobudzająca wyobraźnię i myślenie abstrakcyjne. Pierwsza osoba w kolejce wypowiada jedno zdanie, a zadaniem kolejnego gracza jest dopowiedzenie kolejnej frazy, by historia miała sens i mogła trwać jak najdłużej.
– „Właśnie wstał świt, a promienie słońca obudziły śpiącego lwa.”
– „Zaspany lew podrapał się po grzywie i uśmiechnął.”
W innej wersji można również zamiast całych zdań dopowiadać pojedyncze wyrazy – wtedy nieco trudniej „opanować” historię, ale gra staje się bardziej dynamiczna i mocno rozwija również szybkość reakcji werbalnych maluszka.
3. SKOJARZENIA
Jedna z najpopularniejszych gier słownych na każdą okazję – idealna również w podróży. Gracz numer jeden wypowiada słowo lub frazę, a zadaniem kolejnej osoby jest szybkie oznajmienie, z czym poprzednie słowo mu się kojarzy. Doskonały trening wyobraźni – dla tej gry naturalne jest przejście w ciągu kilkudziesięciu sekund od stołu do herbaty czy od kalkulatora do obrazu.
fotelik -> podróż -> pociąg -> bilet -> konduktor -> mundur -> policjant…

środa, 13 maja 2020

Kiedy nam smutno



Przeczytaj wiersz Anny Kamieńskiej. Zwróć uwagę na nastrój utworu.

Widok z gór
Góry - co zabrać, na co uważać i o czym musisz pamiętać wybierając ...Góry nad wodą klęczą jak praczki,
Pełzną owieczki – białe robaczki,
Młoda kobieta gałązki ścina,
Śpiewu jej pełna dolina.
Wśród łąk zielonych stoi staruszek,
Bije o ziemię urodzaj gruszek,
Chronią się dzieci w 
tarnin wirydarz,
Krzyczą: „Kominiarz, co mi dasz!”.
Wtem chmura cienia chleb ziemi kraje,
Listek listkowi krople podaje
I mały deszczyk poszedł ukośnie,
Zapłakał chłopczyk żałośnie.
Migoce rosa na pajęczynie,
Śpieszą się grabie na koniczynie,
W godzinie smutku nic mi nie trzeba.
Tę trochę ziemi i nieba.

wtorek, 12 maja 2020

Międzynarodowy Dzień Limeryków

tuwim-karykatura • Fundacja Szkolnictwo DziennikarskieW dniu dzisiejszym obchodzimy święto limeryków, czyli krótkich żartobliwych utworów. 12 maj to dzień urodzin Edwarda Leara, który spopularyzował limeryki w połowie XIX wieku.
Dziś na poprawę humoru proponujemy lekturę wierszyków Juliana Tuwima . Tuwim napisał aż 34 limeryki, które stały się wzorem i natchnieniem dla przyszłych pokoleń.

Chwalił się ktoś, że w mieście Brookshpahn
zasadził gdzieś na rogu bukszpan.
Rzekł sceptyk: – Panie, to gadanie,
bukszpan na rogu?! Bujda, panie!
Ten odrzekł mu: – Ta spójrz na róg-ż pan!



Jest pewien facet w Egipcie,
sucha mumia, trzymana w krypcie,
a nad kryptą jest skrypt:
„Kto by chciał parę szczypt,
może wziąć. Tylko mnie nie wysypcie!

Chorego spytał ktoś: Azaliż
pańska choroba to paraliż?
Na taki przytyk
rzekł paralityk:
– Pański interes??? W nos pan psa liż!!!



poniedziałek, 11 maja 2020

Słonko majowe


Maj to już kwintesencja wiosny. Wszędzie dookoła soczyście zielona trawa, kolorowe kwiaty i wesoło biegające dzieci.
Tylko jeden taki miesiąc - maj! - Kobiece pasje - Polki.pl

Pięknymi słowami ten czas opisał  w wierszu „Słonko majowe” poeta Adam Asnyk.
Słonko majowe
ze snu już wstaje.
We mgłach różowe
wyzłaca gaje.
Przez chmur koronki
patrzy ciekawie.
Biegnie przez łąki
kąpać się w stawie.
Promyki drżące
po drzewach wiesza.
I budzić śpiące
kwiaty pospiesza.
Wszystko się budzi,
do zajęć wraca.
Ożywia ludzi
radość i praca.

Więcej piosenek i wierszy wiosennych TUTAJ

piątek, 8 maja 2020

Dzień bibliotek i bibliotekarzy

Każda książka żyje tyle razy, ile razy została przeczytana.
Ten cytat można odczytać bardzo dosłownie, mając na myśli konkretny egzemplarz kurzący się na półce. Ileż to fantastycznych książek mamy w swoich prywatnych biblioteczkach, przeczytanych raz lub dwa? Straszliwe marnotrawstwo, nie sądzicie? Wiem, wiem, wydawcy narzekają, że Polacy kupują coraz mniej książek i coraz mniej czytają .  Ale wyobraźcie sobie taki nagłówek w gazetach: „Polacy czytają coraz więcej, ale kupują coraz mniej książek. W każdej bibliotece osiedlowej kilkadziesiąt nowości wydawniczych tygodniowo!”.
Nie namawiam do tego, żebyście przestali kupować książki, ale żebyście się nimi dzielili z przyjaciółmi i znajomymi. I częściej korzystali z dobrodziejstwa bibliotek! Jeśli dawno tam nie zaglądaliście, może nawet od czasów szkolnych/studenckich, to 8 maja to jest ten dzień, kiedy warto bibliotekę odwiedzić. W tym dniu obchodzimy w Polsce Dzień Bibliotek i Bibliotekarzy, a przy okazji rozpoczynają się obchody Tygodnia Bibliotek i z tej okazji, oprócz zwykłego wypożyczania książek, biblioteki zaplanowały mnóstwo ciekawych wydarzeń, spotkań z autorami, wystaw, konkursów, warsztatów itp. Im więcej osób z biblioteki regularnie korzysta, tym większa szansa na zdobycie funduszy na zakup nowości. Uwaga! Dzień Bibliotek to zwykle dzień bez kar bibliotecznych! Możesz tego dnia bezpiecznie oddać zalegające od dawna książki bez obawy o kary finansowe.
Wyzwanie:
Zapisz się do biblioteki i z niej korzystaj. Nie tylko oszczędzisz drzewa, ale przy okazji możesz poznać kogoś ciekawego i porozmawiać o książkach.
Zanieś do biblioteki książki, z których nie korzystasz. Może ktoś inny je przeczyta. Wspomóż biblioteki w krajach Globalnego Południa.
Zobacz co jeszcze możesz zrobić Ty dla biblioteki!
Obejrzyj najpiękniejsze biblioteki świata i mobilne biblioteki dostarczające książki do mniejszych miejscowości na całym świecie. Chcesz wiedzieć więcej o bibliobusach – przeczytaj artykuł na stronie Programu Rozwoju Bibliotek.
Mobilna biblioteka w Bogocie w Kolumbii, fot. Catalina Mendoza, CC by-sa 3.0
Mobilna biblioteka w Bogocie w Kolumbii, fot. Catalina Mendoza, CC by-nc 3.0
Zobacz pokrzepiający film o nauczycielu-bibliotekarzu z małej miejscowości w Kolumbii, który od 10 lat prowadzi mobilną osiołkową bibliotekę Biblioburro dostarczając, za pomocą dwóch osłów, książki do dzieci ze środowisk wiejskich.
źródło:www.ekokalendarz.pl