wtorek, 19 maja 2020

DO CZEGO SŁUŻY JĘZYK?


The selective use of freedom of speech - MountainviewToday.caJęzyk jest systemem znaków dźwiękowych, który powstał drogą naturalnego rozwoju i służy członkom społeczności ludzkiej do porozumiewania się i poznawania świata. Zaspokaja potrzeby całego narodu, wspólnoty. Jest własnością wszystkich użytkowników, rozwija się, żyje i zmienia wraz z nimi. Dzięki niemu możemy osiągać cele indywidualne i grupowe. W każdej wspólnocie, która posługuje się tym samym językiem, odgrywa on rolę integrującą.
Wyróżniamy trzy funkcje języka:
1. komunikatywną (informacyjną) – język jako najważniejsze narzędzie porozumiewania się;
2. socjalizującą – język jako element łączący wszystkich członków danej wspólnoty;
3. kulturotwórczą – dzięki językowi uczymy się wzorów zachowań i nabywamy od najbliższych wiedzę o świecie.
Poza podstawowymi funkcjami można wyróżnić sprawczą funkcję języka np. kiedy stanowimy prawo, ogłaszamy wyrok, zawieramy umowy, składamy przysięgę wojskową lub małżeńską, nadajemy imię. Aby powyższe fakty zaistniały, trzeba wypowiedzieć lub zapisać określone słowa, np. nadaję ci imięprzysięgam dochować wiernościStrony oświadczają, że powyższa umowa obowiązuje...
W zaklęciach, formułach magicznych, niektórych imionach ujawnia się magiczna funkcja języka, której podstawą jest wiara w to, że za pomocą słów da się zmienić rzeczywistość.

Rozdziały:
1.       Porozumienie jest najważniejsze
2.      Język jako wartość i narzędzie wyrażania wartości
3.      Dygresje o języku
Przeczytaj uważnie teksty i powiedz, do czego służy język jako narzędzie.

Rozdział 1
Porozumienie jest najważniejsze
Tekst zawiera refleksje dotyczące roli intencji wypowiedzi w porozumiewaniu się.
Porozumiewanie się za pomocą języka jest jednym ze sposobów informowania. Wiedzę o świecie, informacje uzyskujemy nie tylko za pośrednictwem języka, ale od świadomych nadawców. Dochodzące do nas komunikaty możemy interpretować tym lepiej, im lepiej znamy język i im głębiej możemy zrozumieć świat myśli i uczuć nadawcy. Od naszych kontaktów językowych z innymi ludźmi wymagamy, aby były jasne, precyzyjne, bez niedomówień. Jest to szczególnie ważne wtedy, gdy mówimy o komunikacji językowej jako składniku życia społecznego. Jako użytkownicy języka w kontaktach społecznych mamy oczekiwania wobec nadawców komunikatów. Gdy jesteśmy o czymś powiadamiani, to oczekujemy jasności przekazu dostosowanego do naszych możliwości odbioru. Jeżeli sami występujemy w roli nadawców, to oczekujemy zrozumienia naszych wypowiedzi zgodnie z intencjami, bez uprzedzeń, bez z góry przyjętych założeń. Warunkiem rozumienia komunikatu nadawcy przez odbiorcę jest dotarcie do rzeczywistych intencji nadawcy, właściwe odczytanie jego aktów mowy. Szczęście komunikacyjne, rzeczywisty akt porozumienia, możliwe są tylko wtedy, gdy działania językowe nadawcy i odbiorcy są szczere i gdy obaj prawidłowo odczytują intencje wypowiedzi.
Rozdział 2
Język jako wartość i narzędzie wyrażania wartości.
Tekst zawiera fragmenty artykułu profesora Kazimierza Ożoga „Kilka uwag o wartości języka” oraz cytaty z Biblii dotyczące języka.
[…] Język ma swoiste położenie w świecie wartości. Sam będąc wartością, służy do wyrażania innych wartości. Człowiek mówiący wyraża swoje wartościowanie głównie przez język, jest to więc wartość szczególna […].
[…] Język w Biblii ukazywany jest jako dar Boga, a więc dobro, wartość dla pojedynczego człowieka i całej wspólnoty. Wykład o wartości języka ma w Biblii co najmniej trzy wymiary (piszę co najmniej, gdyż pomijam tu kwestię języka, słowa kierowanego przez Boga do ludzi): po pierwsze, język ukazywany jest jako podstawowa wartość w życiu pojedynczego człowieka, jego najbardziej osobiste dobro, które pozwala mu na ekspresję najbardziej intymnych myśli, przeżyć, na oddanie słowami tego, co mieści się w „sercu” i wnętrzu człowieka, po wtóre, jako wartość w komunikacji człowieka z człowiekiem, jako podstawowe narzędzie przekazu informacji i kierowania innym, a po trzecie, jako doskonałe – a więc bardzo wartościowe – narzędzie głoszenia przez wspólnotę i pojedynczą osobę chwały należnej Bogu Pismo święte w całej swej powadze uczy, a więc daje pouczenia, rady, umoralniające sądy, praktyczne nauki – często zmetaforyzowane – jak powinien wyglądać dobry język w użyciu, taki, który zapewni człowiekowi powodzenie w życiu i błogosławieństwo Boże. Te same spostrzeżenia, często nawet spłycone, spotkać można we współczesnych podręcznikach teorii komunikacji. Biblia dostrzega także takie osoby, które nie mówią, brak możliwości posługiwania się językiem jest wielkim brakiem podstawowego dobra człowieka, jest więc nieszczęściem. Język jest wspaniałym darem Bożym, jednak ten niezwykły dar może być użyty dobrze bądź źle. Domena działań językowych przekłada się na ważne kategorie moralne. Życie człowieka zależy także od sposobów używania przez niego języka:
1. „Życie i śmierć są w mocy języka”. (Prz. 18, 21),
2. „W mowie jest chwała i hańba człowieka, a język może sprowadzić jego upadek”. (Syr. 5,13)
Pismo święte chwali, zaleca język, który przynosi życie i chwałę człowiekowi. Jest to język, który określany jest wprost jako dobry i zestawiany jest przez opozycję z językiem złym (przewrotnym). Jest to mowa życzliwa, łagodna, oszczędna w słowach, nieobłudna, niosąca prawdę. Obraz dobrej komunikacji przez język proponowany przez Biblię jest uniwersalny i jak najbardziej można go stosować do współczesnych sposobów skutecznego, życzliwego, prawdziwie ludzkiego porozumiewania się. Są to zalecenia ciągle aktualne […].
Co ciekawe, obserwacje biblijne dotyczą pierwotnej odmiany języka, jaką jest odmiana mówiona. Wiele obserwacji i zaleceń biblijnych dotyczy naszych najprostszych, potocznych, codziennych – do zastosowania tu i teraz – kontaktów językowych. Są to mądrości uniwersalne, znakomicie wplecione w przykłady pochodzące z najbardziej podstawowych doświadczeń człowieka […].
3. „Dobre słowa są plastrem miodu, słodyczą dla gardła, lekiem dla ciała”. (Prz. 16, 24)
4. „Drzewem życia jest język łagodny, złamaniem na duchu – przewrotny”. (Prz. 15, 4)
5. „Człowiekiem nikczemnym i nicponiem, kto chodzi z kłamstwem na ustach”. (Prz. 6, 12)
6. „Nie uniknie się grzechu w gadulstwie, kto ostrożny w języku – jest mądry”. (Prz. 10, 19)
7. „Do pouczeń serce swe nakłoń, do mądrych słów – swoje uszy”. (Prz. 23, 12)
Księgi Pisma świętego nieraz podkreślają, że zły język jest najpierw niszczący, destrukcyjny dla posługującego się nim człowieka, a także – co ważne – przekleństwem, nieszczęściem dla otoczenia osoby tak mówiącej. I przeciwnie, dobra mowa jest zbawienna nie tylko dla jej autora, ale i dla wspólnoty:
8. „Do Pana w swoim utrapieniu wołałem i wysłuchał mnie. Panie, uwolnij moje życie od warg kłamliwych i od podstępnego języka!” (Ps 120)
9. „Nigdy nie powtarzaj słów zasłyszanych, a nic na tym nie stracisz”. (Syr 19, 7)
Rozdział 3
Dygresje o języku
Tekst zawiera fragment Pieśni V „Beniowskiego” Juliusza Słowackiego
Chodzi mi o to, aby język giętki
Powiedział wszystko, co pomyśli głowa:
A czasem był jak piorun jasny, prędki,
A czasem smutny jako pieśń stepowa,
A czasem jako skarga nimfy miętki,
A czasem piękny jak aniołów mowa...
Aby przeleciał wszystko ducha skrzydłem.
Strofa być winna taktem, nie wędzidłem.


Z niej wszystko dobyć, zamglić ją tęsknotą,
Potem z niej łyskać błyskawicą cichą,
Potem w promieniach ją pokazać złotą,
Potem nadętą dawnych przodków pychą,
Potem ją utkać Arachny robotą,
Potem ulepić z błota, jak pod strychą
Gniazdo jaskółcze przybite do drzewa,
Co w sobie słońcu wschodzącemu śpiewa...


I gdyby stary ów Jan Czarnoleski
Z mogiły powstał, toby ją zrozumiał
Myśląc, że jakiś poemat niebieski,
Który mu w grobie nad lipami szumiał,
Słyszy, ubrany w dawny rym królewski,
Mową, którą sam przed wiekami umiał.
Potem by, cicho mżąc, rozważał w sobie,
Że nie zapomniał mowy polskiej w grobie.

źródło: epodreczniki.pl

poniedziałek, 18 maja 2020

A może film?

Lektury szkolne to szczególny rodzaj filmu, w którym scenariusz nie powinien odbiegać od treści książki. Filmy te opierają się o najlepsze pozycje, które trafiły do kanonu lektur szkolnych. 
Nasze propozycje warte obejrzenia to:

1. Tajemniczy ogród - Agnieszka Holland
Tajemniczy ogród (1993) - FilmwebPo śmierci rodziców jedenastoletnia Mary Lennox wprowadza się do domu wuja. Na terenie ogromnej posiadłości dziewczynka poznaje nowych przyjaciół oraz odkrywa zaniedbany ogród, któremu chce przywrócić dawny wygląd.










2. W pustyni i w puszczy - Gavin Hood
Ekranizacja powieści przygodowej Henryka Sienkiewicza, zrealizowana z rozmachem, w barwnych, afrykańskich plenerach. Widowiskowy obraz będący wierną adaptacją oryginału. Anglik Rawlison i Polak Tarkowski pracują przy budowie Kanału Sueskiego. Obaj są wdowcami wychowującymi dzieci. Na miejscu jest ośmioletnia Nel i czternastoletni Staś. W Sudanie trwa powstanie narodowe przeciwko Anglikom. Dzieci inżynierów zostają porwane i uprowadzone do Chartum. Rozpoczynają się poszukiwania, jednak początek burzy piaskowej uniemożliwia ich kontynuację...






3. Romeo i Julia - Baz Lurhman
Romeo i JuliaDramat "Romeo i Julia" Williama Szekspira przeniesiony na ekran przez Baza Luhrmanna jest bez wątpienia najbardziej niekonwencjonalną adaptacją tego klasycznego dzieła. W role tytułowych kochanków wcielili się młodzi aktorzy - Leonardo DiCaprio i Claire Danes. Akcja rozgrywa się w fikcyjnym mieście Verona Beach, gdzie ścierają się wpływy najróżniejszych kultur od klasycznej, elżbietańskiej, po postmodernizm i futuryzm. Niezwykła scenografia (nominacja do Oscara), fascynująca ścieżka dźwiękowa i wspaniałe kreacje aktorskie sprawiły, że powstał obraz intrygujący i błyskotliwy, pozostający w pamięci - kultowy film młodego pokolenia.








4. Pan Tadeusz - Andrzej Wajda
Pan TadeuszEkranizacja wielkiej narodowej epopei, poematu Adama Mickiewicza, „Pan Tadeusz”, w reżyserii Andrzeja Wajdy, z doskonałą muzyką Wojciecha Kilara i zdjęciami Pawła Edelmana.
Wajda w nowoczesny sposób wykorzystał akcję, wątek sensacyjny, romans, akcenty humorystyczne i piękno krajobrazów, tak ważne w poemacie, równocześnie zachowując oryginalne wierszowane strofy. Dzięki temu powstał film rozrywkowy, pełen uroku, dowcipny, który pokochała polska publiczność. W rolach głównych wystąpiła plejada aktorów: Michał Żebrowski, Alicja Bachleda-Curuś, Bogusław Linda, Grażyna Szapołowska, Daniel Olbrychski, Andrzej Seweryn, Marek Konrat.




5. Szatan z siódmej klasy - Maria Kaniewska
Szatan z siódmej klasy – polski film fabularny z 1960 r. na podstawie powieści dla młodzieży Kornela Makuszyńskiego. Głównym bohaterem jest Adam Cisowski, logicznie myślący chłopiec z żyłką detektywistyczną.








6. Krzyżacy - Aleksander Ford
Krzyżacy - oglądaj film online - hity filmowe w Ipla.tvPolski film historyczny z 1960 roku w reżyserii Aleksandra Forda, oparty na powieści Henryka Sienkiewicza pod tym samym tytułem. Osią fabularną filmu jest konflikt polsko-krzyżacki widziany oczyma Zbyszka z Bogdańca – zakochanego w córce Juranda ze Spychowa, Danusi – oraz jego stryja Maćka z Bogdańca.







7. Lalka - Wojciech Has
Lalka - Film w Interia.plPolski film fabularny z roku 1968 w reżyserii Wojciecha Hasa na podstawie jego własnego scenariusza, adaptacja powieści Bolesława Prusa pod tym samym tytułem.








8. Makbet - Justin Kurzel
encrypted-tbn2.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcS...Producenci oscarowego Jak zostać królem przedstawiają wizjonerską adaptację sztuki Szekspira z Marion Cotillard i Michaelem Fassbenderem w rolach głównych.
Szekspirowska opowieść o ambicjach, żądzy władzy, pasji, szaleństwie i przekraczaniu granic. Krwawy dramat rozgrywający się XI-wiecznej Szkocji, w którym jedno morderstwo pociąga za sobą kolejne, napędzając koło zbrodni. Tragedia jest nieunikniona - zemsta, zdrada, strach i obłęd zamykają bohaterów w pułapce ich własnych emocji.






9. Mały Książę - Mark Osborne
Mały Książę (2015) - FilmwebMały Książę – francuski film animowany w reżyserii Marka Osborne’a z 2015 roku. Jest to adaptacja książki francuskiego pisarza Antoine’a de Saint-Exupéry’ego o tym samym tytule z 1943 roku.











10. Wakacje Mikołajka - Laurent Tirard
Wakacje Mikołajka to pełna uroku i humoru ekranizacja opowiadań autorstwa René Goscinnego i Jean-Jacquesa Sempégo, które od pięćdziesięciu lat stanowią ulubioną lekturę i rozrywkę dla kolejnych pokoleń. 

piątek, 15 maja 2020

Opowieści o pilocie Pirxie

     Czy literatura bez emocji byłaby nadal literaturą? Pisarz tworząc swoje dzieło, stara się znaleźć sposób na odciśnięcie się w pamięci odbiorców, tworzy wizję świata przedstawionego, modeluje bohaterów, dopasowuje język. Wszystko to czyni po to, by zaskoczyć czytelnika, wywołać emocje. Szczególne pole do popisu mają twórcy literatury fantastycznonaukowej, którzy ukazując wizje przyszłości, kreują niesamowity świat przyszłości. Pomaga im w tym język obfitujący w liczne neologizmy, porównania, metafory, przetworzone związki frazeologiczne, słownictwo wyrażające emocje.



Tekst zawiera fragmenty „Opowieści o pilocie Pirxie” Stanisława Lema.


Opowieści o pilocie Pirxie” Stanisław Lem - krakowczyta.pl
W czasie czytania tekstów zwróć uwagę na język utworów. Jakie wywołuje on emocje?

Rozdział 1
Nowoczesny świat wokół Pirxa

Od przystanku był jeszcze kawał drogi, zwłaszcza dla kogoś, kto – jak Pirx – niósł walizkę. Nad bielejącymi widmowo polami stał mglisty przedświt, asfaltem szły ze świstem opon ciężarówki poprzedzane osrebrzonymi kłębami pary, ich tylne światła zapalały się czerwono przed zakrętami. Przekładając walizkę z ręki do ręki, spojrzał w górę. Mgła musiała być niska, bo zobaczył gwiazdy. Mimo woli poszukał kursowej dla Marsa. W tym momencie szary mrok zadrżał. Nieprawdopodobnie zielony ogień prześwietlił na wylot mgłę. Odruchowo otworzył usta, już nadciągał grzmot, a za nim gorący podmuch. Grunt zadygotał. W jednej chwili nad równiną wzeszło zielone słońce. Śniegi rozgorzały jadowitym blaskiem aż po widnokrąg, cienie przydrożnych słupów zaczęły biec przed siebie, wszystko, co nie było jaskrawą zielenią, stało się czarne, jak zwęglone. Pirx, rozcierając pozieleniałe dłonie, patrzył, jak jeden z oświetlonych upiornie strzelistych minaretów, które, jakby za dziwnym kaprysem budowniczego, wznosiły się pośrodku okolonej wzgórzami kotliny, odrywa się od ziemi, jak stojąc na kolumnie ognia poczyna majestatycznie iść w górę, a kiedy grzmot stał się materialną siłą wypełniającą przestrzeń, zobaczył przez szpary między palcami dalekie wieże, budynki, cysterny obwiedzione brylantową aureolą. Szyby kapitanatu rozbłysły, jakby szalał za nimi pożar, wszystkie kontury poczęły falować i giąć się w rozżarzonym powietrzu, a sprawca tego widowiska, rycząc triumfalnie, znikał już na wysokości, pozostawiwszy w dole ogromny, czarny krąg dymiącej ziemi. Po chwili z ugwieżdżonego nieba zaczął padać ciepły, grubokroplisty deszcz kondensacji. Pirx podniósł swoje brzemię i poszedł dalej. Wzlot rakiety przełamał jak gdyby noc – z każdą chwilą robiło się jaśniej i widać było, jak osiada w rowach topniejący śnieg, a cała równina wynurza się spod obłoków pary.

Rozdział 2
Czy w Atomicach naprawdę było wesoło?

Tekst przedstawia fragment opowiadania Sławomira Mrożka „Wesele w Atomicach”.
Hej, wysoko ci u nas technika stanęła, wysoko... Pan młody miał pod lasem niezły kawał laboratorium i coś ze dwa reaktory wedle cesarskiego gościńca, zaś w samym obejściu nieduży, ale schludny zakład chemicznej syntezy. Pannie młodej ojciec dawał w posagu całą siłownię, w dobrym punkcie, w samym środku wsi, przy kościele. A do tego miała w malowanym kufrze chyba ze sześć patentów z dziedziny biochemii. Nic dziwnego, że młodzi byli dobrani i rodzice obojga wnet się na małżeństwo zgodzili. I ogłoszono w Atomicach wesele. Akurat żem walcował blachę na zimno, jak brat panny młodej przyszedł na wesele mnie zapraszać. Był ci to postawny uczony, kolega mój jeszcze z katedry. Boga pochwalił, bose nogi na słomiance wytarł i na zydlu przysiadł. Trochę trudno nam było rozmawiać, bo tego roku odrzutowce szczególnie jakoś licznie się zleciały i pola startowe za stodołą sobie uwiły, coraz też któryś w powietrze wzlatywał i głośnym świegotem swoim słowa nasze tłumił.
— Ano, wydajemy ją za mąż – westchnął gość. – Ino żeby awantury jakiej na weselu nie było – dodał strapiony.
— Bo co by miała być – odpowiedziałem. – Przecie to jest wesele pokoju, no nie?
Posiedzieliśmy jeszcze z kwadrans, popatrzyli, jak dzieci wracają drogą z uniwersytetu, jak stary Józwa zwozi do stodoły paliwo, a potem pożegnał się i poszedł. Nadszedł dzień wesela. Trochę nieporęcznie wypadło, bo akurat w tym czasie zaczęli u nas przekształcać przyrodę. To, co było zalesione, ucywilizowano, ale za to zmeliorowano, zaś pustynię zalesiono. Rzekę zawrócono, żeby płynęła w drugą stronę. W związku z tym droga do kościoła wypadła nieco dalej, zaś u mnie na podwórku powstała wielka tama o poważnym znaczeniu gospodarczym, tak że drzwi się całkiem nie odmykały i z trudnością można było wyjść z domu. Kiedym na miejsce przyszedł, akurat zaczynały się oczepiny. Druhny śpiewały:
Jak cię będą czepić,
spojrzyj do powały,
żeby twoje dzieci czarne oczka miały.
Potem zrobiły jej elektrolizę i wyprowadziły do komory ciśnień. Tymczasem gości przybywało. Wszyscy byli w ludowych termostatach nałożonych na granatowe garnitury kort-tenis. Niektórym już się kurzyło ze skafandrów. Na podwórku podchmieleni piloci trzaskali z rur wydechowych. Psy szczekały. Ale dopiero po kościele zaczęła się prawdziwa zabawa. Stałem na przyzbie, żeby przedwieczornym powietrzem odetchnąć. Z izby dochodziły różne dźwięki muzyki dodekafonicznej, to znów syntetycznej. Coraz to buchały przyśpiewki a przytupywania. Kłębiły się, wrzały jurne siły wytwórcze. Na niebie pojawiła się gwiazda. Dzieci rzucały w nią kamieniami […]. Wesele trwało w pełni, gdy jakoś przed jedenastą wyskoczył na środek młody Smyga zza rzeki, tancerz zawołany, pieśniarz i filut. Okręcił się parę razy, stanął przed orkiestrą i zaśpiewał […].
Bardzo się to wszystkim spodobało. Powstał śmiech i głośne brawa. Ale już młody Pieg odbił się, wyciął hołubca, czapkę na bok skręcił i zaśpiewał w odpowiedzi […].
Poniektórzy zaczęli krzyczeć na Smygę, żeby Piegowi się odciął. Ale ten nic nie rzekł, jeno cichaczem Piega zaszedł i niespodziewanie wypalił go głowicą atomową, co ją miał schowaną za pazuchą. Pieg zatoczył się i zaczął promieniować, ale zdążył jeszcze guzik u surduta nacisnąć i z wyrzutni, co ją miał ukrytą w prawej nogawce, rakietę średniego zasięgu prosto w czoło tamtemu puścił. Byłby niewątpliwie Smygę wykończył, gdyby nie to, że mu ostatni człon rakiety nie odpalił i przez to nastąpiła dewiacja z kursu. Cofnął się Smyga, zakołysał i oparł o barierę cieplną, ale ta pękła i Smyga poleciał w głąb temperatury, przy stale wzrastającym jej współczynniku.
— Ludzie, co robita?! – zawołał ojciec panny młodej, wskazując na staroświecki, ścienny licznik Geigera.
Ale już gwałt się podniósł i rwetes, i na środku izby zaczęły szybko wyrastać ogromne niebieskie paprocie – zwyczajna rzecz przy wzmożonej radioaktywności w zamkniętym pomieszczeniu. Już i inne rakiety latać zaczęły, jeden tylko Bańbuła zachował przyzwoitość i konwencjonalnie rżnął nożem. Wtem gwizd ostry się rozległ. To gospodarz, widząc, że inaczej gości nie uspokoi, skoczył do domowego rezerwuaru, odkręcił kurek i gazy bojowe na izbę puszczając, rozpoczął zakażanie. Rzucili się wszyscy do kombinezonów, ale mój okazał się nieszczelny, ponadto śpiący już trochę byłem, więc postanowiłem zaniechać zabawy i pomału do domu się zbierać.

Rozdział 3
Nowe światy

Tekst zawiera fragment powieści Philipa K. Dicka „Trzy stygmaty Palmera Eldritcha”.
Strumień jakiegoś nieznanego mu promieniowania trafił go w plecy; Leo runął jak długi, próbując złagodzić upadek wyciągniętymi rękami. Kiedy odzyskał przytomność, stwierdził, że jest – zupełny absurd! – przywiązany do krzesła stojącego w pustym pokoju. Szumiało mu w głowie. Powiódłszy wokół tępym wzrokiem, zobaczył tylko mały stolik, na którym znajdowało się jakieś elektroniczne urządzenie.
— Wypuście mnie stąd – powiedział Leo.
— Dzień dobry, panie Bulero – odpowiedziało natychmiast urządzenie – Jestem Palmer Eldritch. Chciał mnie pan widzieć , jak sądzę […].
— Zadajecie sobie zbyt wiele trudu – powiedział Leo – Więcej niż na to zasługuję.
— Przez cztery lata na Proximie sporo się nauczyłem. Sześć lat podróży, cztery pobytu. Proxi zamierzają zaatakować Ziemię.
— Żarty sobie stoisz – rzekł Leo.
— Rozumiem twoją reakcję – powiedział Eldritch – ONZ też tak zareagował. Jednak to prawda. Nie w konwencjonalnym znaczeniu tego słowa, ale w głębszy, bardziej wyrafinowany sposób, którego nie mogę pojąć, chociaż przebywałem wśród nich tak długo […].
— Porozmawiajmy o tych porostach, które przywiozłeś ze sobą.
— Zdobyłem je nielegalnie: Proxi nic o tym nie wiedzieli. Oni też je stosują […]. Czy to dlatego chciałeś się ze mną widzieć?
— Jasne. Wchodzisz mi w drogę. Wiem, że już utworzyłeś konkurencyjna korporację. Co za bzdura o Proxach atakujących Układ Słoneczny. Nie możesz znaleźć jakiejś innej dziedziny handlu oprócz zestawów?
Pokój zawirował mu przed oczami. Zalało go oślepiające białe światło. I Leo zamknął powieki. I tak nie wierzę w tych Proxów […]. Otworzył oczy i stwierdził, że siedzi na trawiastej skarpie. Obok jakaś dziewczynka bawiła się jo-jo.
— Jak masz na imię? – zapytał.
— Monika – odparła dziewczynka […]. Chwycił za kosmyk puszystych blond włosów i pociągnął.
— Auu! – wykrzyknęła dziewczynka – Jesteś złym człowiekiem.
— Przepraszam – wymruczał. Te świetliste włosy były prawdziwe. Może nie znajdował się w układzie Proximy. W każdym razie, obojętnie gdzie był, Palmer Eldritch próbował mu coś powiedzieć […].
Teraz już widział, gdzie się znajduje. Felix Blau go nie odnajdzie. Nikt go nie odnajdzie, nawet gdyby szukali całą wieczność.
Eldritch wstrzyknął mu narkotyk przenoszący na pewno Chew-Z. To był nieistniejący świat, analogiczny do nierealnej „Ziemi”, na którą przenosili się koloniści, żujący jego własny produkt, Can-D.
A szczur – w przeciwieństwie do wszystkiego – był prawdziwy. Nie tak jak oni: on i dziewczynka też nie byli realni. Przynajmniej nie tu. Ich puste, nieruchome ciała leżały gdzieś jak stare worki, pozbawione na razie duchowej zawartości. Ich ciała zostały niewątpliwie gdzieś w księżycowej posiadłości Palmera Eldritcha.

źródło: epodreczniki.pl

czwartek, 14 maja 2020

Zabawy słowne

Dziś mamy dla was zabawy słowne, które nie tylko dostarczą rozrywki, ale będą miały również aspekt edukacyjny. Żadna z  tych gier nie wymaga dodatkowych akcesoriów czy sprzętu – wystarczą tylko dobre chęci i kreatywność!

Ciężko pracuję, żeby mój kot miał godne życie | colorland.pl1. KOT MINISTRA
Wspaniała gra, która rozwija zasób słownictwa dziecka i jego znajomość alfabetu. Zabawa jest rozgrywana w turach i może mieć dowolną liczbę graczy. Każdą rundę rozpoczyna zdanie „kot ministra jest…”, a zawodnicy muszą w określonej kolejności wybrać odpowiedni przymiotnik. Tura odpowiada jednej literze alfabetu – po rozpoczęciu gry pierwsza osoba może powiedzieć, że „kot ministra jest aktywny”, druga zaś, że „kot ministra jest ambitny”. W turze drugiej kot ministra będzie na przykład „biedny”, „bystry” czy „błękitny”. Gra kończy się po przejściu całego alfabetu i nie ma tu zwycięzców i przegranych – są za to nowe słowa, które poznał mały podróżnik.
2. NIEKOŃCZĄCA SIĘ HISTORIA
Turowa gra pobudzająca wyobraźnię i myślenie abstrakcyjne. Pierwsza osoba w kolejce wypowiada jedno zdanie, a zadaniem kolejnego gracza jest dopowiedzenie kolejnej frazy, by historia miała sens i mogła trwać jak najdłużej.
– „Właśnie wstał świt, a promienie słońca obudziły śpiącego lwa.”
– „Zaspany lew podrapał się po grzywie i uśmiechnął.”
W innej wersji można również zamiast całych zdań dopowiadać pojedyncze wyrazy – wtedy nieco trudniej „opanować” historię, ale gra staje się bardziej dynamiczna i mocno rozwija również szybkość reakcji werbalnych maluszka.
3. SKOJARZENIA
Jedna z najpopularniejszych gier słownych na każdą okazję – idealna również w podróży. Gracz numer jeden wypowiada słowo lub frazę, a zadaniem kolejnej osoby jest szybkie oznajmienie, z czym poprzednie słowo mu się kojarzy. Doskonały trening wyobraźni – dla tej gry naturalne jest przejście w ciągu kilkudziesięciu sekund od stołu do herbaty czy od kalkulatora do obrazu.
fotelik -> podróż -> pociąg -> bilet -> konduktor -> mundur -> policjant…