czwartek, 4 czerwca 2020

Bajkowe zagadki dla klas młodszych

czerwony-kapturek - Biblioteka pod Atlantami w WałbrzychuW dniu dzisiejszym proponujemy wam kilka zagadek.
Jeżeli odgadliście tytuły bajek, sprawdźcie czy Wasi rodzice też je znają. Możecie przeczytać im rymowanki i porównajcie wasze odpowiedzi.


Powodzenia!






1. O Babie – Jadze nie wiedzieli i domek z piernika jeść chcieli.

2. Ta dziewczynka mała, do chorej babci zmierzała.
Niosła smakołyków kilka i spotkała w lesie wilka.

3. Na bal w pałacu wróżka ją wyprawiła.
Schodząc szybko po schodach, bucik zgubiła.

4. W jakiej bajce trzy życzenia dolę ludzi miały zmieniać?
Jest tam rybak, stara chatka…
Wiesz już, o czym ta zagadka?

5. Nos mu urósł bez miary, gdy kłamliwe miał zamiary.
Czy znacie chłopca z drewna?
Był taki – to rzecz pewna.

6. Każda królewna, a tym bardziej ona, winna uważać na wrzeciona.

7. Tylko cal wysokości miała ta dzieweczka, która na świat przyszła w środku kwiateczka.

8. U krasnoludków mieszkała, gdy jej zła macocha jabłko dała.

środa, 3 czerwca 2020

Rozumiemy i opisujemy uczucia i emocje

Emocje: czym są i jak na nas wpływają? Rodzaje emocji ...


Sytuacje i doświadczenia, z jakimi mierzymy się każdego dnia, wywołują w nas różne emocje zarówno pozytywne, jak i negatywne. Ważne jest, by rozpoznawać je w sobie i odpowiednio na nie reagować. Warto także uczyć się dostrzegać uczucia innych osób oraz dzielić je z nimi - tę zdolność współodczuwania nazywa się empatią. Gdy jej brakuje, rodzą się negatywne emocje i dochodzi do nieporozumień.
Nasze zachowanie i relacje z otoczeniem regulują normy społeczne i moralne. Nie zawsze jednak udaje nam się postępować zgodnie z nimi. Przykładem są sytuacje konfliktowe, w których uczestnicy sporu tracą panowanie nad emocjami (puszczają im nerwy) i doprowadzają do ostrej wymiany zdań. Sposobem na złagodzenie (zażegnanie) konfliktu jest zajęcie empatycznej postawy, polegającej na rozpoznaniu i współodczuwaniu emocji innych osób oraz umiejętności spojrzenia na rzeczywistość z ich perspektywy (wejścia w czyjeś buty lub w czyjąś skórę).
Słowniczek
dojść do konsensusu
związek frazeologiczny; osiągnąć porozumienie
empatia
(gr. empatheia) współodczuwanie; umiejętność wczucia się w stan emocjonalny drugiej osoby, przyjęcie jej perspektywy spojrzenia na rzeczywistość
eskalacja
stopniowanie, zwiększanie, wzmaganie się czegoś
eskalacja konfliktu
potęgowanie, zaostrzanie się konfliktu
jabłko niezgody
związek frazeologiczny; przyczyna konfliktu
komuś puściły nerwy
związek frazeologiczny; silnie się zdenerwować; stracić panowanie nad emocjami
konflikt
(łac. conflictus - zderzenie) 1. brak porozumienia między stronami; 2. działania zbrojne wynikające z utrzymującego się nieporozumienia między stronami; 3. niedająca się zatrzeć różnica między wartościami, postawami, światopoglądem itp.
konsensus
(łac. consensus - zgoda) 1. porozumienie osiągnięte na drodze dyskusji i kompromisu; 2. zgodne stanowisko w określonej sprawie
kość niezgody
związek frazeologiczny; przyczyna konfliktu
poddać kogoś ostracyzmowi
związek frazeologiczny; wykluczyć kogoś z określonej grupy, środowiska
profiler
( fr. profil – wizerunek) osoba tworząca portrety psychologiczne; jego wiedza psychologiczna i umiejętności często są wykorzystywane przy tropieniu seryjnych zabójców
trzymać emocje na wodzy
związek frazeologiczny; panować nad emocjami, kontrolować je
wejść w czyjąś skórę
związek frazeologiczny; wejść w czyjeś położenie
wejść w czyjeś buty
związek frazeologiczny; wejść w czyjeś położenie
zarzewie konfliktu
związek frazeologiczny; przyczyna konfliktu
zażegnać konflikt
załagodzić, stłumić konflikt.

źródło: epodreczniki.pl

wtorek, 2 czerwca 2020

Czytanie czy urządzenia multimedialne?



Mama czyta - wykorzystując pozytywny wpływ bajek na rozwój dziecka
     Żyjemy w świecie dominacji nowoczesnych technologii. Dzieci od najmłodszych lat są doskonale obeznane z mobilnymi urządzeniami, zwłaszcza z tabletami i smartfonami. Często szybciej uczą się obsługi pilota do telewizora niż mówienia. Nie jest to korzystny trend dla ich zdrowia psychicznego. Badania naukowe dowodzą, że zbyt długie oglądanie przez dzieci telewizji w ciągu dnia jest dla nich szkodliwe, ponieważ telewizja nie rozwija u dzieci logicznego myślenia i skraca przedział uwagi. Niedostosowanie pokazywanych na ekranie treści do wieku i zdolności percepcji u dziecka powoduje, że takie rozrywki zaczynają budzić lęk i niepokój.

W opozycji do grania w gry komputerowe i długiego oglądania telewizji stoi czytanie dzieciom książek. Dlaczego warto czytać książki swoim pociechom? Ponieważ pozwala to na przeciwstawianie się niepożądanym wpływom i licznym zagrożeniom, jakie płyną ze strony współczesnej cywilizacji w kierunku psychiki najmłodszych.
Czytanie dziecku książek na głos powinno stać się stałym rytuałem w naszych domach, ponieważ czytelnictwo jest czynnikiem, który pozwala korzystnie oddziaływać na osobowość dzieci. Rozbudza to wyobraźnię, pozwala kształtować kodeks moralny i etyczny, a także sprzyja poznawaniu świata. Czytając z dzieckiem książki, możemy z nim spędzać czas w najbardziej pożyteczny sposób. Przekazujemy najmłodszym swoje systemy wartości, rozwijamy ich uczucia wyższe i przygotowujemy do życia w społeczeństwie.
Rodzice powinni wiedzieć, że pozytywny wpływ bajek na rozwój dziecka jest trudny do przecenienia. Klasyka gatunku uczy tego, jak postępować w konkretnych sytuacjach. Morały zawarte w bajkach dla dzieci pozwalają na zrozumienie konsekwencji działania dziecka. Poza tym czytanie dziecku umożliwia zaspokojenie jego potrzeb psychicznych. Ma wymiar pedagogiczny i wychowawczy.

poniedziałek, 1 czerwca 2020

BAJKI JAKO UTWORY NIE TYLKO DLA DZIECI



Bajka jest jednym z najstarszych gatunków literackich, wywodzi się z tradycji ludowej wielu narodów. Pierwsze bajki powstawały w państwach starożytnych w Grecji i Rzymie. W Polsce mistrzami tego gatunku byli Ignacy Krasicki, Aleksander Fredro i Adam Mickiewicz, a największą popularnością cieszył się w czasach oświecenia. Bajka to krótki, najczęściej żartobliwy utwór dydaktyczny pisany wierszem. Jej bohaterami są najczęściej zwierzęta, ludzie, rzadziej rośliny lub przedmioty, wyposażone w pewne cechy jednoznaczne i niezmienne np. lis jest zawsze chytry, a wilk żarłoczny. Najbardziej jest rozpowszechniona forma bajki zwierzęcej, w której pod postaciami zwierząt kryją się cechy ludzkie. Przedstawione zwierzę jest alegorią określonych cech, np. lew – siły, zając – płochliwości, mrówka – pracowitości. Krótkie wydarzenia opowiedziane w bajkach zmierzają do wyraźnego finału, z którego płynie morał, czyli pouczenie sformułowane wprost lub wyraźnie zasugerowane. Nieraz morały nawiązują do starych przysłów albo stają się tak ważne, że zaczynają funkcjonować w oderwaniu od tekstów. Kto z nas nie powtarzał za Mickiewiczem, że: Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie? Głównym celem bajki jest uczyć, bawić i wychowywać.
Oprócz wierszowanych form, można spotkać również bajki pisane prozą, to krótkie opowiadania o wyrazistej fabule, które skłaniają do refleksji i szukania odpowiedzi na nurtujące ludzkość pytania.

BAJKI - Adam Mickiewicz (KSIĄŻKA) - 6745570954 - oficjalne ...

Rozdziały:
1.       Razem jesteśmy silniejsi
2.      Pęknięcie w dzbanie
3.      Sprzątanie ulicy
4.      O pewnej cesarzowej i złotej rybce

Rozdział 1
Razem jesteśmy silniejsi

Tekst zawiera bajkę afrykańską „Wiązka patyków i stary człowiek” Michela Piquemala przedstawiającą mądrość przekazaną synom przez ojca.
Na łożu śmierci starzec wezwał do siebie siedmioro swoich dzieci. Wziął siedem małych patyków, zebrał je w jeden pęk, po czym kazał najstarszemu go złamać. Syn starał się to uczynić, lecz na próżno. Wszystkie dzieci próbowały, ale żadnemu się nie udało. Starzec wziął z powrotem pęk i rozdał każdemu z osobna po jednym patyku. I wtedy każdy mógł bez trudu złamać swoją część wiązki.
Jeśli jesteście rozdzieleni tak jak te kawałki drewna, widzicie, że łatwo można was złamać. Ale kiedy jesteście zjednoczeni, nikt wam nie może nic zrobić. Jeśli porywacie się samotnie na trudne zadanie, nie podołacie mu. Ale jeśli podejmiecie się go wszyscy razem, doprowadzicie je do celu. Tak przemówił starzec! A kiedy zszedł z tego świata, jego dzieci zawsze przypominały sobie jego naukę.

Rozdział 2
Pęknięcie w dzbanie

Tekst zawiera bajkę filozoficzną Michela Piquemala, przedstawiającą historię dwóch dzbanów.
Pewna stara chińska kobieta miała dwa wielkie dzbany na wodę i nosiła je na drążkach powieszonych na ramionach. Jeden z dzbanów miał pęknięcie, natomiast drugi był bez wady i zawsze utrzymał pełną porcję wody. Po długiej drodze starej kobiety od rzeki do domu, jeden z dzbanów był zawsze do połowy pusty. Całe dwa lata stara kobieta przynosiła do domu jeden dzban wypełniony po brzegi wodą, drugi natomiast do połowy pusty. Dobry dzban był oczywiście zawsze dumny ze swojego wyczynu. Biedny pęknięty dzban bardzo się wstydził własnej ułomności i trapiło go, że nie potrafi utrzymać wlanej w niego wody. Po dwu latach, które wydawały mu się straszne, rzekł do kobiety: „Bardzo się wstydzę za swoje pęknięcie, gdyż wycieka z niego woda po całej drodze do twojego domu”. Stara kobieta uśmiechnęła się: „Nie zauważyłeś, że po twojej stronie drogi kwitną kwiaty, a po drugiej stronie nie? Zasiałam po twojej stronie nasionka, gdyż wiedziałam o twoim pęknięciu i w ten sposób za każdym razem, gdy wracaliśmy do domu, podlewałeś je. Dzięki temu przez całe dwa lata mogłam zrywać te piękne kwiaty i przyozdabiać nimi stół. Gdybyś taki nie był, to piękno by nie istniało i nie zdobiło naszego domu”.

Rozdział 3
Sprzątanie ulicy

Tekst zawiera fragment książki Michela Ende pt.: „Momo, czyli osobliwa historia o złodziejach czasu i dziecku, które zwróciło ludziom skradziony im czas”. Beppo, Zamiatacz Ulic, opowiada przyjaciółce Momo o swojej pracy. Czy tylko?
— Widzisz, Momo – mówił na przykład – to jest tak: czasem człowiek ma przed sobą długą ulicę; myśli, że ona jest okropnie długa, że nikt nie poradzi sobie z tą pracą.
Przez chwilę w milczeniu spoglądał przed siebie, potem ciągnął:
— Wtedy człowiek zaczyna się śpieszyć. I śpieszy się coraz bardziej. Ile razy spojrzy, widzi, że nie ubywa przed nim ulicy. Więc wytęża się, zaczyna się bać, wreszcie nie może złapać tchu i ustaje. A ulica wciąż jeszcze biegnie przed nim. Tak nie można postępować.
Znów się zastanawiał. Potem ciągnął dalej:
— Nie wolno myśleć naraz o całej ulicy, rozumiesz? Trzeba myśleć tylko o następnym kroku, o następnym oddechu, o następnym machnięciu miotłą. I zawsze tylko o następnym.
I znowu zastanawiał się, zanim dodał:
— Wtedy to sprawia przyjemność; to jest ważne, wtedy wykonuje się dobrze swoją pracę. Tak powinno być.
I po dłuższej przerwie mówił:
— Nagle człowiek spostrzega, że krok po kroku zamiótł całą ulicę. Wcale nie zauważył, kiedy to zrobił, i nie stracił tchu.
Kiwnął głową i zakończył:
— To jest ważne.

Rozdział 4
O pewnej cesarzowej i złotej rybce

Przed wami jeszcze jedno spotkanie z fragmentem książki Michaela Ende, pt. „Momo, czyli osobliwa historia o złodziejach czasu i dziecku, które zwróciło ludziom skradziony im czas”. Tym razem bajkę opowie nam Gigi, ale mamy też dla was niespodziankę! W pewnym momencie tekst zostanie przerwany i będziecie musieli go dokończyć. Po tym czasie usłyszycie gong, a po nim prawdziwe zakończenie bajki. Pamiętajcie, żeby na końcu waszej opowieści znalazł się morał.
Cesarzowa Sztrapacja Augustyna prowadziła niezliczone wojny, aby obronić swoje cesarstwo od ataków Dragaczy i Wahaczy. Kiedyś, gdy znów podbiła te ludy, była tak rozgniewana na nie z powodu nieustannych napaści, iż zagroziła wycięciem ich w pień – chyba że król Xaxotraxolus odda jej za karę swoją złotą rybkę. W tych czasach bowiem, proszę państwa, złote rybki nie były jeszcze znane w tym kraju. Cesarzowa Sztrapacja jednak dowiedziała się od pewnego wędrowca, że ów król Xaxotraxolus ma niedużą rybkę, która po wyrośnięciu zamieni się w czyste złoto. Cesarzowa pragnęła więc koniecznie posiąść to osobliwe stworzenie. Król Xaxotraxolus śmiał się w kułak. Złotą rybkę, którą istotnie posiadał, ukrył pod swoim łóżkiem. Cesarzowej zaś posłał zamiast niej młodego wieloryba w wazie ozdobionej drogimi kamieniami. Cesarzowa była co prawda trochę zaskoczona wielkością zwierzęcia, bo wyobrażała sobie, że złota rybka jest mniejsza, ale powiedziała sobie: im większa, tym lepiej, bo kiedyś da więcej złota. Wprawdzie niepokoiło ją, że ta złota rybka nie lśni ani trochę złotem, jednak poseł króla Xaxotraxolusa wyjaśnił jej, że rybka zamieni się w złoto dopiero kiedy wyrośnie – nie wcześniej. Konieczne jest zatem, aby nie zakłócać niczym jej rozwoju. I królowa zadowoliła się tym wyjaśnieniem. Młoda ryba rosła z dnia na dzień i pochłaniała olbrzymie ilości pożywienia. Ale cesarzowa Sztrapacja nie była przecież uboga, więc ryba dostawała tyle, ile mogła strawić, robiła się gruba i tłusta. Wkrótce już waza okazała się dla niej za mała. „Im większa, tym lepiej”– powiedziała znowu cesarzowa i rozkazała przenieść rybę do swojej wanny. Jednakże niewiele czasu minęło, a ryba nie mieściła się już w wannie. Rosła i rosła. Teraz trzeba było przenieść ją do basenu kąpielowego. Transport jej był dość trudny, bo ryba ważyła już tyle, ile waży wół. Cesarzowa co dzień przesiadywała godzinami na obrzeżu basenu i przyglądała się, jak ryba rośnie. Myślała tylko o mnóstwie złota, bo, jak wiadomo, prowadziła luksusowe życie, więc nigdy nie miała dosyć pieniędzy. „Im większa, tym lepiej” – coraz to mruczała cesarzowa pod nosem. Zdanie to zostało ogłoszone jako ogólna wytyczna i spiżowymi literami wypisane na wszystkich gmachach państwowych. W końcu jednak rybie zrobiło się za ciasno i w cesarskim basenie.
TERAZ PORA NA DALSZY CIĄG BAJKI OPOWIEDZIANEJ PRZEZ WAS. POLICZĘ W MYŚLACH DO 10, A PO TYM CZASIE POPROSZĘ KOGOŚ O DOKOŃCZENIE BAJKI.
GONG PO MINUCIE
POSŁUCHAJMY, JAK NAPRAWDĘ SKOŃCZYŁA SIĘ BAJKA.
Wtedy cesarzowa rozkazała wznieść […] olbrzymie, okrągłe akwarium, napełnione po brzegi wodą i ryba mogła wreszcie rozprostować się w nim wygodnie.
Teraz cesarzowa raczyła osobiście przesiadywać w dzień i w noc przy akwarium. Obserwowała, czy ryba zamienia się już w złoto. Nie ufała bowiem nikomu – ani swoim niewolnikom, ani krewnym i bała się, że ktoś mógłby ukraść jej rybę. Siedziała więc tam, chudła z lęku i zmartwienia coraz bardziej, ani na chwilę nie przymykała oczu i czuwała nad rybą, która wesoło pluskała w akwarium i ani myślała zamienić się w złoto. Coraz bardziej też cesarzowa zaniedbywała sprawy państwowe. Właśnie na to czekali Dragacze i Wahacze. Pod przewodem króla Xaxotraxolusa podjęli ostatnią kampanię i w mgnieniu oka zajęli całe cesarstwo. Nie spotkali w swym pochodzie ani jednego żołnierza, a ludności i tak było wszystko jedno, kto nią włada. Kiedy cesarzowa Sztrapacja dowiedziała się wreszcie o całej tej sprawie, wykrzyknęła znane słowa: „Biada mi! O, że też...”.
Dokończenia, niestety, historia nam nie przekazała. Pewne natomiast jest, że cesarzowa rzuciła się do akwarium i utonęła obok ryby, która stała się grobem jej wszystkich nadziei.
Król Xaxotraxolus zaś kazał dla uczczenia zwycięstwa zarżnąć wieloryba i cała ludność przez tydzień jadła smażone filety. Widzicie więc, państwo, dokąd może prowadzić łatwowierność!

Podsumowanie

Bajki kryją w sobie wiele mądrości życiowych, mówią o sprawach ważnych w sposób prosty
i obrazowy. Mogą mieć 
morał wyrażony wprost lub zapraszać odbiorcę do sformułowania przesłania płynącego z tekstu. Teksty bajek są lapidarne i dzięki temu łatwiej je zapamiętać;
Bajki możemy spotkać w każdej kulturze, np.: polskiej, hinduskiej, chińskiej, uzbeckiej, niemieckiej. Wyrażają one 
uniwersalne prawdy, ważne dla każdej zbiorowości.

Słowniczek

Alegoria
(gr. allegoria – mówię w przenośni, obrazowo) postać, motyw, fabuła mająca poza znaczeniem dosłownym stały, jedyny, umowny sens przenośny np. lis jest przebiegły, osioł uparty.
Bajka
krótki utwór, w którym przedstawieni bohaterowie i zdarzenia mają służyć pouczeniu.
Kontrast
(fr. contraste) sprzeczność, przeciwieństwo między przedstawionymi zjawiskami, przedmiotami.
Lapidarny
(łac.lapidarius – odnoszący się do kamieni) zwięzły, dosadny, krótki, wyrazisty, treściwy.
Michael Ende
(1929–1995) pisarz niemiecki. Autor wielu utworów dla dzieci. Najsłynniejsze z nich to Momo, czyli osobliwa historia o złodziejach czasu i dziecku, które zwróciło ludziom skradziony im czasNiekończąca się historiaKuba Guzik i maszynista ŁukaszKuba Guzik i Dzika Trzynastka. Utwory literackie Michaela Endego zostały przetłumaczone na ponad 40 języków. W 1981 pisarz otrzymał Nagrodę Janusza Korczaka (przyznawaną przez Międzynarodową Unię na Rzecz Książki dla Młodzieży), a rok później została przyznana mu międzynarodowa nagroda Lorenzo il Magnifico.
Morał
(łac. moralis – dotyczący obyczajów) końcowy, pouczający wniosek, który można wyciągnąć z jakiegoś wydarzenia lub sytuacji, tłumaczący sens opisanych w utworze literackim wydarzeń.
Pouczenie
wskazówka dotycząca postępowania, mająca często charakter upomnienia.
Uniwersalny
(łac. universalis – powszechny, ogólny), ponadczasowy, aktualny, dający się zastosować do różnych celów.

źródło: epodreczniki.pl



piątek, 29 maja 2020

Biografie współczesnych sportowców

Sportowcy - herosi, bohaterowie naszej codzienności. Za ich sukcesami stoją lata treningów, ciężkiego wysiłku, rezygnacji z wielu przyjemności życiowych. Dla wielu z nas są wzorcami postaw, którym chcielibyśmy dorównać. Chętnie poznajemy ich biografie, by w ten sposób się do nich zbliżyć i poznać kulisy sukcesów. Kto dzieli się z nami swym życiem?
Od 2016 roku wszyscy znamy tę ładną, miłą i elokwentną dziewczynę. Wówczas odniosła tak spektakularny sukces (mistrzostwo świata UFC), że zaczęła gościć w mediach nie tylko sportowych. Wcześniej były lata wyczerpujących treningów, także sukcesy, o których w Polsce się nie rozpisywano.  
W swej biografii opowiada o swym dzieciństwie i dorastaniu, o pasji, jaką był i jest sport, o sile woli i uporze, który doprowadził ją do tego miejsca, gdzie obecnie się znajduje. Opowiada o podróżach i poznawaniu świata, co jest niejako skutkiem ubocznym uprawiania sportu.

Ten tytuł odnosi się do biografii Mameda Khalidova.  Z tym sportowcem, mistrzem mieszanych sztuk walki (MMA), reprezentantem Polski rozmawia Szczepan Twardoch.
Już tytuł biografii wskazuje, że Khalidow miał niełatwe życie. Urodzony i wychowany w Czeczenii, przyjechał do Polski w 1997 roku, tu pozostał, tu walczy o lepsze życie dla siebie i swej rodziny.
Z książki wyłania się obraz sportowca – wojownika nie tylko na arenie sportowej, pobożnego muzułmanina pewnego swej wartości i odpowiedzialnego człowieka.

Kuba Błaszczykowski, piłkarz, którego zna każdy polski chłopiec, opowiada o swym tragicznym dzieciństwie, o buncie dorastania pod opieką babci, o plusach i minusach sportowej strony życia.
Opowiadają o nim także przyjaciele z boiska i trenerzy.
Tak powstał portret człowieka pewnego swej wartości, a jednocześnie skromnego, któremu udało się pokonać demony przeszłości.
Jest to wywiad – rzeka, w którym aktualny trener polskich szczypiornistów ukazuje oficjalną twarz pasjonata sportu i człowieka sukcesu a także twarz prywatną, której kibice do tej pory nie mieli okazji poznać. Talant Dujszebajew urodził się w Kirgizji, przez lata grał w reprezentacji ZSRR, WNP, Rosji i Hiszpanii. Od ponad 20 lat ma obywatelstwo hiszpańskie, ale swoje prywatne i sportowe życie od kilku lat związał z Polską.
W książce zawarty jest portret człowieka, który wierzy w marzenia.

Steve Davis w Wielkiej Brytanii jest uwielbianym sportowcem, mistrzem snookera, dyscypliny na Wyspach bardzo popularnej. W Polsce snooker należy do sportów niszowych, toteż i Davis nie jest popularny. Warto jednak poznać tę postać, bowiem to on sprawił, że snooker z rozrywki dla klasy robotniczej stał się prestiżową dyscypliną.
Biografię czyta się z przyjemnością, zawiera dużo anegdot i ciepłego humoru.

“Możesz zostać w życiu, kim chcesz. Byleby nie górnikiem” – to słowa jego ojca. I tak zrobił. Został himalaistą. O kim mowa? O Adamie Bieleckim, który wsławił się głównie jako pierwszy zdobywca zimą Gaszerbrum i Broad Peak. Te wyprawy, a właściwie okrutne warunki wspinaczki, są głównym tematem jego opowieści. Ale są też wspomnienia z dzieciństwa, kiedy to zamarzył o zdobywaniu szczytów i uparcie dążył do ich realizacji. Jest to historia człowieka, dla którego szczyty nie są przenośnią.

Alex Ferguussson był liderem przez 38 lat, kiedy to pełnił funkcję menadżera klubu piłkarskiego. Manchester United pod jego kierownictwem stał się jednym z najlepszych klubów.  Fergusson zdradza, co stoi za tym sukcesem: dyscyplina, kontrola, praca zespołowa i motywacja.  Mogą się od niego uczyć skutecznego działania nie tylko sportowcy.

źródło: empik.com.

czwartek, 28 maja 2020

IDEAŁY A AUTORYTETY


     Czy potrafilibyście wskazać kogoś, kogo bardzo cenicie? Rodzica, nauczyciela, przyjaciela, znanego naukowca, działacza społecznego lub artystę? Taką osobę można nazwać autorytetem, czyli kimś cieszącym się wśród ludzi szczególnym uznaniem, szacunkiem, poważaniem ze względu na swoją wiedzę lub zachowanie. Autorytet często stawiany jest za wzór do naśladowania dzięki swojej wysokiej inteligencji, prawdomówności, uczciwości, odwadze. Często się zdarza, że cechy przywódcze i charyzma takiej osoby mają ogromy wpływ na innych. W dzieciństwie szukamy wzorów do naśladowania, a okres dojrzewania to czas buntu i odrzucenia autorytetów.
Idol również może stanowić wzór do naśladowania. To osoba publiczna, bardzo popularna, ceniona najczęściej za wygląd, sposób bycia, dokonania sportowe czy twórczość. Idolami są aktorzy, piosenkarze, sportowcy, którzy mogą stać się autorytetami, choć nie reprezentują niektórych wartości cenionych w społeczeństwie. Idol nie musi być wzorem w każdej dziedzinie życia.
Z kolei ideał to ktoś doskonały, wykraczający poza zwyczajność, wzór do naśladowania, który stanowi cel ludzkich pragnień i dążeń.
Rozdziały:
1.       Odnaleziony autorytet
2.      Jak się zdobywa autorytet?
3.      Autorytet rodzica

Netflix kręci serial o Ani z Zielonego Wzgórza

Rozdział 1
Odnaleziony autorytet

Tekst zawiera fragment powieści „Ania z Zielonego Wzgórza” Lucy Maud Montgomery.
— Dobrze się stało, że ktoś wreszcie utemperował trochę tę starą wścibską plotkarkę – rzucił szybko Mateusz i miały to być słowa pocieszenia.
— Ależ, Mateuszu, co ty wygadujesz? Chyba rozumiesz, że zachowanie Ani było całkowicie naganne, a mimo to trzymasz jej stronę. Jeszcze trochę i powiesz, że w ogóle nie należy jej się za to żadna kara!
— No, czy ja wiem, może niezupełnie – odezwał się zakłopotany Mateusz. – Myślę, że powinna ją spotkać jakaś drobna kara. Proszę cię jednak, Marylo, nie bądź dla niej zbyt surowa. Pamiętaj, że nikt tego dziecka nie uczył odpowiedniego zachowania. Chyba… to znaczy… chyba dasz jej coś do jedzenia?
— A czy kiedykolwiek zdarzyło mi się morzyć ludzi głodem za złe zachowanie? – zapytała pełnym oburzenia głosem Maryla. – Dostanie posiłki o zwykłej porze, sama zaniosę jej na górę. Musi tam jednak pozostać tak długo, aż zdecyduje się przeprosić Małgorzatę, i nie ma od tego odwrotu, mój drogi […].
— Wieczorem, kiedy Maryla poszła przyprowadzić krowy z odległego pastwiska, Mateusz, który kręcił się wokół zabudowań gospodarczych i bacznie wszystko obserwował, wśliznął się do domu niczym jakiś włamywacz, i chyłkiem wszedł na górę. Zazwyczaj krążył jedynie pomiędzy kuchnią i własnym pokojem położonym na parterze. W salonie zasiadał tylko wtedy, gdy przychodził do nich na herbatę pastor, czuł się tam bowiem dość nieswojo. Na górę jednak nigdy nie zaglądał. Nie był tam od czterech lat, kiedy to pomagał Maryli tapetować pokój. Na palcach przeszedł przez korytarz i przez kilka minut stał pod drzwiami pokoju Ani […].
— Aniu – powiedział szeptem jakby obawiał się, że go ktoś może go podsłuchać – Jak się czujesz, Aniu? Na twarzy Ani pojawił się blady uśmiech.
— Nie najgorzej. Dużo sobie wyobrażam i to pomaga mi spędzić jakoś czas. Oczywiście czuję się nieco samotna. Ale i do tego można się przyzwyczaić. Ania uśmiechnęła się znowu, dzielnie przygotowując się na długie lata dobrowolnego więzienia. Mateusz przypomniał sobie, że powinien jak najszybciej powiedzieć to, co miał do powiedzenia jako że Maryla lada chwila mogła wrócić.
— Powiedz no, Aniu, czy nie lepiej byłoby , gdybyś ustąpiła? – wyszeptał wreszcie – I tak prędzej czy później będziesz musiała to zrobić, bo Maryla jest strasznie upartą osobą, naprawdę niezwykle upartą. Lepiej zrób to zaraz i będzie po wszystkim.
— Chodzi panu o to, bym przeprosiła panią Linde?
— Tak, właśnie, przeprosiła, to odpowiednie słowo – powiedział Mateusz z wielkim przejęciem w głosie – Trzeba po prostu całą sprawę załagodzić. O to chciałem cię prosić.
— Myślę, że mogłabym to zrobić, aby pana ucieszyć – powiedziała Ania. – Teraz potrafię już powiedzieć, że jest mi przykro, bo rzeczywiście jest mi przykro. Ubiegłej nocy wcale tego nie czułam […], dzisiaj rano jednak wszystko minęło. Przeszła mi cała złość, czuję się ogromnie wyczerpana. Tak bardzo jest mi teraz wstyd […], nie mogłam sobie wyobrazić siebie idącej do pani Linde z przeprosinami. Postanowiłam, że już raczej wolę pozostać tutaj na zawsze. Niemniej jednak dla pana zrobiłabym wszystko, jeżeli tylko na tym panu zależy…
— Ależ oczywiście, że mi zależy. Bez ciebie tam na dole jest przeraźliwie smutno. Proszę cię, bądź dobrym dzieckiem i postaraj się to wszystko naprawić.
— No dobrze – odpowiedziała zrezygnowana Ania.
— Jak tylko Maryla wróci, powiem jej, że żałuję tego, co zrobiłam.
— To dobrze, Aniu, to bardzo dobrze, Tylko proszę cię, nie mów Maryli, że u ciebie byłem, powiedziałaby, że wsadzam nos w nie swoje sprawy, a obiecałem jej, że nie będę się mieszał do twojego wychowania.
— Nie wyciągnie tego ze mnie nawet dzikimi końmi – obiecała uroczyście Ania. – A tak w ogóle, to jak można coś z kogoś wyciągnąć dzikimi końmi?

Rozdział 2
Jak się zdobywa autorytet?

Tekst zawiera fragmenty książki Beaty Ostrowickiej „Jest taka historia – opowieść o Januszu Korczaku”.
Któregoś dnia do tego sierocińca przyszła pani w pięknej ciemnej sukni ozdobionej koronkowym kołnierzykiem. I ta pani nie krzyczała, tylko miłym głosem wyjaśniła dzieciom, że teraz będą mieszkać gdzie indziej. Też w Warszawie, na ulicy Krochmalnej 92 […].
Na ulicy Krochmalnej 92 był wielki, biały budynek z tablicą Dom Sierot. I tam Frania po raz pierwszy zobaczyła Panadoktora. Stał przed głównym wejściem i czekał na dzieci, żeby się z nimi przywitać.
Babcia, gdy to opowiada, a lubi tę część, mówi: „Pandoktor się do nas uśmiechał. Jak tylko go zobaczyłam, to wiedziałam, że Pandoktor to dobry człowiek”. I mówi: „Pandoktor” tak, jakby to był jeden wyraz. A ja ją poprawiam:
— Babciu. Pan doktor, dwa wyrazy.
A ona kręci głową, że nie. Bo jako dziecko tak się do niego zwracała, bo tak mówili wszyscy, jednym tchem: „Pandoktor”. I tak już zostanie.
Więc ten Pandoktor, taki szczupły, z bródką, w okularach, to się okazało, że to nie tylko pan doktor, czyli lekarz, ale też i dyrektor tego sierocińca. Najważniejszy. A inna najważniejsza osoba to była pani Stefa Wilczyńska. On był tatą dla dzieci, ona mamą [...].
— A Basia się rozpłakała, gdy zobaczyła łóżko, w którym miała spać.
— Brzydkie było? – nie rozumiem.
— Piękne, czyste. Ale bała się spać w nim sama. W starym sierocińcu spaliśmy po kilka w jednym łóżku. I nie było pościeli. A jedna dziewczynka sikała nam do łóżka. Nie specjalnie, tylko jakoś taka wystraszona była… […].
Dom na Krochmalnej pachniał jeszcze farbą, skrzypiały w nim podłogi. Pościel, ręczniki były bielutkie [...]. Była wielka sala, w której dzieci odrabiały lekcje albo się uczyły, klasy, łazienki, magazyny, kuchnia, szwalnia, stolarnia, dwie sypialnie – dla dziewczynek i dla chłopców. Obok tej dla dziewczynek był pokój pani Stefy, można było zawsze do niej pójść, gdy się coś złego przyśniło albo rozbolał brzuch. Pan doktor mieszkał w malutkim pokoiku na poddaszu. To się nazywa facjatka. Przylatywały tam wróble, on je karmił i bardzo się polubili. A Pan doktor, zanim późnym wieczorem szedł do siebie, wędrował po sypialniach. Przykrywał dzieci, uspokajał te, którym coś złego się przyśniło, albo budził te, o których wiedział, że jeśli nie pójdą do toalety, obudzą się w mokrej pościeli [...]. To był raczej dom niż „placówka opiekuńcza”. Było czysto, nikt nie chodził głodny. Nikt dzieci nie bił, nikt na nie krzyczał [...]. I dzieci tutaj zaczynały się uśmiechać. Robiły się pogodne, wesołe. Babcia uważa, że to zasługa Panadoktora, bo on miał inne podejście do dzieci niż większość pozostałych dorosłych. Dla nich dzieci były… mniej ważne niż dorośli. A Pandoktor traktował je tak, jak dorosłych. Z szacunkiem. Mówił, że nie ma dzieci tylko ludzie [...], nie potrafię sobie wyobrazić, że żyli tacy dorośli, i żyło ich bardzo wielu, którzy uważali, że „dzieci i ryby głosu nie mają”. I najważniejsze dla nich było, by dziecko, takie cichutkie, grzeczniutkie, słuchało mamy, taty i pań guwernantek, czyli opiekunek, nauczycielek. I że wtedy nikt się nie pytał, co dziecko myśli, czuje, jakie ma marzenia, co lubi, a czego nie, czy czegoś się boi. Tak jakby dziecko to było tylko puste ciałko…
Janusz Korczak – lekarz, pedagog, pisarz, publicysta i działacz społeczny, związany z placówką Dom Sierot, właściwe nazwisko Henryk Goldszmit, urodził się 22 lipca 1878 lub 1879 r. w Warszawie. Zginął prawdopodobnie 7 sierpnia 1942 r. w Treblince wraz z dziećmi z sierocińca w Treblince.

Rozdział 3
Autorytet rodzica

Tekst bajki Ignacego Krasickiego pt. „Wilczki”.
Pstry jeden, czarny drugi, a bury najmniejszy,
Trzy wilczki wadziły się, który z nich piękniejszy.
Mówił pierwszy: „Ja rzadki!”
Mówił drugi: „Ja gładki!”
Mówił trzeci: „Ja taki jak i pani matka!”
Trwała zwadka.
Wtem wilczyca nadbiegła,
Gdy w niezgodzie postrzegła:
„Cóż to – rzecze – same w lesie
Wadzicie się!”
Więc one w powieść, jak się rzecz działa.
Gdy wysłuchała:
„Idzie tu wam o skórę – rzekła – miłe dzieci,
Która zdobi, która szpeci.
Nasłuchałam się tego już to razy kilka,
Nie przystoi to na wilka
Wcale.
Ale
Jak będziecie tak w kupie
Dysputować się, głupie,
Wiecie, kto nie zbłądzi?
Oto strzelec was pozwie, a kusznierz osądzi”.


źródło: epodreczniki.pl